Między niebem a morzem” może pochwalić się ich pokaźnym zbiorem. Każda z siedmiu głównych części została zwieńczona pakietem nastrojowych fotografii przyczyniających się do tego, że wyspa staje się czytelnikowi jeszcze bliższa, jak gdyby była na wyciągnięcie ręki.
among ourselves, between ourselves, between you and me to najczęstsze tłumaczenia "między nami" na angielski. Przykładowe przetłumaczone zdanie: Crixusie, niech ten układ zostanie na razie między nami. ↔ Crixus, let's keep this arrangement among ourselves for now. między nami. prywatnie, tak, że coś zostaje do wiadomości tylko
Fundacja Między Niebem a Ziemią | 1,310 followers on LinkedIn. Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia - Albert Einstein | Między Niebem a Ziemią rodzą się marzenia
bo tak naprawde nie wiem miedzy bogiem a niebem co bedzie z nami wciaz otuleni blekitem miedzy nocą a świtem jesteśmy sami } 2x. Sa czasem takie slowa ktore sprawiaja bol najlepiej wtedy nie mow nic nie mow nic nie mow I gdy mi peka glowa ty w oczy sypiesz sol najlepiej wtedy nie mow nic nie mow nic nie mow
. Tak naprawde to nie wiem między Bogiem a niebem co będzie z nami.
Z o. Dariuszem Kowalczykiem rozmawia Marcin Jakimowicz Marcin Jakimowicz: „Boże mój, czemuś mnie opuścił”… Pobożny katolik boi się takich dramatycznych sformułowań… O. Dariusz Kowalczyk : – To rozdzierające serce wołanie Jezusa z krzyża to wielkie pytanie teologiczne i egzystencjalne. Można się spytać, czy Jezus cytuje tu jedynie Psalm 22, czy jest w tym krzyku coś więcej? Stoję po stronie tych, którzy dostrzegają w tym wołaniu coś głębszego. Wielkie rozdarcie. Dramat między Bogiem a Bogiem. Dramat separacji w Bogu i zjednoczenia w Nim. Oto Syn Boży doświadcza oddalenia od Ojca, by później, w czasie zmartwychwstania, doświadczyć wielkiego zjednoczenia z Bogiem. To wołanie pokazuje, że krzyż to nie jest tylko wydarzenie w życiu Jezusa Chrystusa, które czyni zadość za nasze grzechy, ale wydarzenie, w którym uczestniczy cała Trójca Święta. W tym wydarzeniu cierpi cała Trójca. Bliskie są mi te przedstawienia krzyża, które ukazują, że Bóg Ojciec nie jest gdzieś daleko, ale podtrzymuje ciało Syna na krzyżu. Znakomicie przedstawił to Masaccio na fresku we Florencji. Niektórzy teolodzy mówią, że w tym oddaleniu Syna od Ojca robi się przestrzeń dla grzesznika. Grzeszny człowiek wchodzi w tę przestrzeń oddalenia między Ojcem i Synem, by potem doznać pojednania i przebóstwienia. Grzesznik zostaje włączony w życie Trójcy. Na tym polega zbawienie. Łatwo nam zatrzymać się na Wielkim Piątku. Łatwiej płakać nad zmarłym Jezusem, niż otworzyć się na spotkanie żywego Boga, co, jak mawiał król Dawid, jest „rzeczą straszną”… – Sentymenty, łzy to rzecz ludzka. Są ważne. Niemniej w Wielkim Piątku i w adoracji krzyża chodzi o coś o wiele większego niż zwykła ckliwość. Chodzi o nasze życie i o krzyż, który, czy tego chcemy, czy nie, jest jego częścią. To konkret. W Wielki Piątek powtarzam sobie i innym: zanim uklękniesz pod krzyżem i pocałujesz rany Jezusa, zastanów się, co właściwie robisz. Adorowanie krzyża bez akceptacji własnej historii i zranień nie ma żadnego sensu. Wielkopiątkowa adoracja jest szansą do rozglądnięcia się, co jest moim krzyżem, i próbą zaakceptowania go. To wcale nie oznacza bierności, braku walki czy zmagania się. Ucieczka od krzyża owocuje niejednokrotnie robieniem w życiu tzw. świństw. Rzeczywiście łatwiej przeżywać Wielki Piątek niż poranek Zmartwychwstania. To paradoks! Łatwiej nam doświadczać czegoś smutnego, wręcz dramatycznego. Proszę zobaczyć, jaką zawrotną karierę robi Popielec. Niepokoją nas i jednocześnie niezwykle pociągają te słowa: „Prochem jesteś”… Podobnie jest z Wielkim Piątkiem. Łatwiej nam go przeżywać niż samą Wielkanoc. Dlaczego? – Bo my świetnie wiemy, czym jest cierpienie, wiemy, „czym ono pachnie”, a potem przychodzi niedziela Zmartwychwstania i nie za bardzo potrafimy się zachować. Uśmiechamy się przez zęby, a nasze „Alleluja” jest jakieś blade. Spójrzmy, jeśli chodzi o sztukę, to o wiele łatwiej przyciągać uwagę jakimś dramatem. Z dobrem, radością mamy pewien kłopot. Trudno ją przedstawić, by nie wyszedł z tego mdławy, sielankowy obrazek. Jakiś banał czy kicz. « ‹ 1 › » oceń artykuł
RELIGIA. Aż do połowy XII stulecia czyściec jako miejsce nie istniał. Jednak jako idea łączności świata żywych i umarłych i ich wzajemnego wpływania na siebie pojawił się już w początkach Nowym Testamencie o czyśćcu nie ma ani słowa. W Starym jest, lecz tylko w jednym miejscu – w Drugiej Księdze Machabejskiej, a i też pośrednio. Nie pada w niej bowiem nazwa w połowie XII stulecia pojawi się termin oznaczający czyściec jako „trzecie miejsce”, że człowiek stoi na rozdrożu przed wyborem dróg, z których jedna prowadzi do raju, druga do Kościół na Soborze Watykańskim II nie poświęcił czyśćcowi zbyt wiele uwagi. O jego istnieniu nadmienił jedynie w Konstytucji o Kościele, głosząc, że człowiek po śmierci poddany jest oczyszczeniu. Dodajmy, że dla obecnej teologii katolickiej czyściec nie jest miejscem, a Katechizm Kościoła katolickiego, zredagowany za pontyfikatu Jana Pawła II, na temat czyśćca jest niezwykle oszczędny. Na prawie 3000 rozdzialików tylko jeden mówi o nim: „Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do nieba”.A jednak idea czyśćca od początków istnienia Kościoła była mocno obecna, bo wypływała z najgłębszych potrzeb człowieka. Kapitalnie ujęła to św. Katarzyna z Genui, XV-wieczna mistyczka: „Czyściec – cóż to za wielka rzecz!”. Chateaubriand przekonywał, że czyściec góruje nad niebem i piekłem tym, że wyobraża przyszłość, której im brakuje.***Kto wie, jak potoczyłyby się dzieje chrześcijaństwa, gdyby Marcin Luter nie kładł tak wielkiego nacisku na kwestię odpustów. Ta bowiem ściśle wiąże się z wiarą w czyściec. Faktem jest jednak, że Kościół w jego czasach do absurdu posunął praktykę oferowania zapłaty w zamian za zmniejszenie lub zlikwidowanie cierpień dusz 95 tez, które 31 października 1517 r. ksiądz Marcin Luter, augustianin, przybił na drzwiach kościoła zamkowego w Wittenberdze, sporo mających fundamentalne znaczenie dla niemieckiego mnicha, dotyczyło czyśćca.„Piekło, czyściec i niebo są względem siebie tak różne, jak rozpacz, bliskość rozpaczy i pewność zbawienia” – to jedna z jego tez. „Zdaje się być, że duszom w czyśćcu potrzeba zmniejszenia bojaźni i pomnożenia miłości” – to inna. „Zamiana kary kościelnej na karę w czyśćcu – to kąkol, posiany wówczas, gdy biskupi spali” – brzmiała miejsceTen tekst nie będzie jednak ani o rozumieniu przez Lutra czyśćca i wszelkich związanych z tym konsekwencjach, łącznie z przyczynieniem się do podziału Kościoła, ani o stosunku prawosławia do niego. Chodzi o samo powstanie „trzeciego miejsca”, o którym w Biblii wprost mowy nie ma. To „trzecie miejsce” nie jest miejscem wiecznego trwania jak niebo czy piekło. Podlega jednak innym prawidłom niż czas i przestrzeń ludzka, MachabeuszBernard Sesboue, jezuita, wybitny teolog, współautor i redaktor wielotomowej „Historii dogmatów” tak pisze: „Po co czyściec? Jak się wydaje, Biblia o nim nie mówi. Z drugiej strony w ramach doktryny czyściec dojrzewał bardzo powoli i pojawił się późno”. Kiedy dokładnie, o tym nieco czyśćca w Piśmie Świętym należy szukać we fragmencie zawartym w Drugiej Księdze Machabejskiej. Jest w niej mowa, że Juda Machabeusz, przywódca żydowskiego powstania przeciw Seleucydom (167–160 zorganizował modlitwę, a nawet ofiarę za żołnierzy poległych w walce, którzy to i owo mogli mieć na tej księgi, pierwszej zresztą, w której mowa jest o zmartwychwstaniu i jedynej zawierającej zarys nauki o czyśćcu, chwali Judę: „Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym”.Widać zatem, że Juda Ma-chabeusz był przekonany, że żywi mogą owocnie orędować za zmarłymi. Przekonanie to podzielał Kościół w epoce starożytnej. Św. Cyprian w pierwszej połowie II stulecia myślał o chrześcijanach, którzy odeszli od wiary w Jezusa w okresie prześladowań, a śmierć ich zabrała, zanim zdołali się pojednać. Św. Cyprian radził, by Kościół modlił się za Cyryl Jerozolimski w drugiej połowie IV w. przekonywał, że w liturgii Eucharystii należy iść dwoma drogami. Z jednej, należy zmarłym polecić siebie ich orędownictwu. Z drugiej – orędować za nimi. Cyryl wyjaśniał, że jego postulat nie jest sprzeczny, bo nie wiemy, kto może orędować za nami, a kto potrzebuje naszego – jako miejsce – pojawił się w pismach dopiero najwcześniej w połowie XII stulecia. Zanim to się stało, chrześcijaństwo odziedziczyło po większości starożytnych religii podwójne zaświaty. Wybrało więc inne rozwiązanie niż Żydzi. W judaizmie jest bowiem jeden świat zmarłych: szeol, miejsce smutne, ponure, lecz w którym zmarli nie przyjęli model dualistyczny: niebo i piekło. Odesłanie do jednego lub drugiego zależy od grzechów, jakie konkretny człowiek popełnił na ziemi. Kościół proces zbawienia lub potępienia kontrolował, lepiej lub gorzej, przez praktyki pokutne, które uwalniały ludzi od grzechów. Wyrok ograniczał się do alternatywy: raj lub piekło. Ogłosić miał go Bóg na Sądzie Ostatecznym, a decyzja była definitywna i trwać miała przez KościółJednak już od pierwszych stuleci chrześcijanie wierzyli, co potwierdzają nagrobne inskrypcje, że los zmarłych nie jest definitywnie przypieczętowany w chwili że modlitwy i ofiary ze strony żywych mogą pomóc zmarłym w uniknięciu piekła lub przynajmniej spowodować, że w oczekiwaniu na wyrok sądu ostatecznego cieszyć się będą łagodniejszym traktowaniem niż np. zbrodniarze, zasługujący na Ojcowie Kościoła z IV w., Ambroży, Hieronim i Augustyn, pisali, że dusze niektórych grzeszników mogły dostąpić łaski w czasie między śmiercią a Sądem Ostatecznym. W tym okresie miałyby przejść przez pewną próbę. Gdzie? Tego ci wielcy ludzie nie nazwali zaświatówDługo zresztą jeszcze nie pojawiła się nauka o czyśćcu. Dlaczego? Jacques Le Goff, autor kapitalnej monografii „Narodziny czyśćca” w innej ze swojej prac odpowiada: „Z powodu braku ładu w geografii miejsc piekielnych. Nie było wśród nich pomieszczenia dla tych, którzy korzystali z odroczenia decyzji o skierowaniu do nieba lub piekła”.Ten sam autor pisze: „Czyściec wchodzi na stałe do zasobu wierzeń chrześcijaństwa zachodniego mniej więcej w latach 1150–1250”.Jaka była wówczas jego funkcja? Uważano go za krainę przejściową, gdzie niektórzy zmarli zostają poddani próbie, możliwej do skrócenia dzięki wstawiennictwu wielki znawca średniowiecza, a przede wszystkim sposobu myślenia ówczesnych ludzi, Aron Guriewicz, zwraca uwagę, że „sztuki plastyczne XII i XIII w. nie znają czyśćca. Interpretują królestwo pozagrobowe w postaci dychotomii: piekła i nieba”.Inni znawcy, Michel Vovelle, twierdzą, że czyściec występuje w kościelnej ikonografii dopiero pod koniec średniowiecza, czyli najwcześniej na początku XV w. A wyśmienity badacz problematyki związanej ze śmiercią, Philippe Aries, przesuwa pojawienie się wyobrażeń czyśćca w sztuce na jeszcze nieco późniejszy do ciałaWarto też pamiętać, że wiara w czyściec, jako miejsce męki, wymusza również refleksję nad stosunkiem duszy do ciała. Już wczesny Kościół uznał, że w momencie śmierci nieśmiertelna dusza opuszcza ciało i łączy się z nim ponownie w końcu świata, w czasie zatem na ten proces patrzeć z punktu widzenia wiary w czyściec? Zdaniem prof. Le Goffa, sprawa ta nie zaprzątała zbytnio głowy teologów i biblistów, ponieważ uważali oni, że dusze posiadają materialność, a zatem mogły doznawać mąk było natomiast to, gdzie umiejscowić czyściec? Autorzy opowieści o wędrówkach w zaświaty odbywanych przez żywych nie lokalizują miejsca, gdzie odkupuje się po śmierci jeszcze niewymazane i nieodpokutowane trzeba, że takich opowieści o rzeczywistych lub przekazanych za pomocą wizji podróżach na tamten świat było sporo, choć oczywiście tylko Dante znany jest każdemu. W jego „Boskiej komedii” po czyśćcu oprowadza Wergiliusz. W dziełach innych autorów zajmował się tym uprawniony przewodnik: zwykle byli to archaniołowie Rafael i Gabriel lub jakiś pośredniaCzyściec jest krainą pośrednią i to zarówno w sensie czasowym – między śmiercią a Sądem Ostatecznym – jak i przestrzennym. Zanim jednak stał się miejscem pośrednim, taka kategoria (pośredniości) musiała powstać w świadomości ludzi średniowiecza. A to zajęło trochę nasi przodkowie próbowali wyobrazić sobie dwa piekła: jedno niższe, drugie wyższe. Do pierwszego trafiali więksi grzesznicy, do drugiego mający na sumieniu lżejsze grzechy. Potem nastąpiło przesunięcie czyśćca w kierunku kiedy w dobie rozkwitu Europy, między rokiem 1000 a XIII stuleciem, ludzie i Kościół uznali, że prosta opozycja przeciwstawiająca niebo piekłu jest nie do utrzymania, powstało miejsce na czyściec. Pojawiło się też słowo „purgatorium”, czyli wczesny KościółWarto jednak podkreślić, że czyściec jako miejsce mógł powstać, bo najpierw, od pierwotnego Kościoła, mocny był nurt pobożnościowy. Pierwsi chrześcijanie wierzyli w skuteczność modlitw za zmarłych. Uczeni twierdzą, że św. Augustyn w „Wyznaniach”, dając wyraz swoim uczuciom po śmierci matki, Moniki, przyszłej świętej, wypowiada myśl, której rozwinięcie prowadzi do pojęcia DanteJednak tym, który najdoskonalej wyraził to, czym jest czyściec, nie był duchowny, uczony teolog, lecz człowiek świecki: Dante. Jego wizja tej części zaświatów, podobnie zresztą jak piekła, a po części i nieba, jest do dzisiaj Dantego wielki wkład w rozwój koncepcji czyśćca miała kultura ludowa, ale nie w dzisiejszym rozumieniu kultury masowej. Ludzie średniowiecza mieli silną potrzebę przebywania w świecie baśni, legend i widowisk. Podróże w zaświaty idealnie w tę potrzebę wpisywały się. Kaznodzieje rozumieli to i głosili przypowieści związane z czyśćcem, które miały również cel edukacyjny, taka: „Pewien zakonnik, który samowolnie wystąpił z zakonu, nie uzyskawszy odpuszczenia grzechów przed śmiercią, sam wybrał sobie pozagrobową karę. Był nią pobyt w czyśćcu przez dwa tysiące lat. Gdy upłynął jakiś czas po jego śmierci, ukazał się biskupowi i powiedział, że dzięki modlitwom za jego duszę i jałmużnie dawanej przez biskupa dwa lata zostały mu policzone za dwa tysiące lat cierpień pozagrobowych i obecnie jest od nich całkowicie uwolniony”.W innej opowieści mowa jest o tym, że kiedy umarł pewien lichwiarz, to biskup usunął go z cmentarza. Żona udała się do papieża, by ten zmienił decyzję biskupa, ale nic nie złożyła papieżowi obietnicę, że, by odkupić grzechy męża, da się zamknąć w pustelni. Ten zgodził się, by szczątki jej męża wróciły na cmentarz. Żona postanowiła zamieszkać w jamie obok jego siedmiu latach ukazał się wdowie były mąż i powiedział, że dzięki jej prośbom został wydobyty z głębi piekieł, z najstraszniejszych mąk. Zapowiedział, że całkowicie uwolniony od piekła będzie jednak dopiero wtedy, gdy małżonka przez kolejnych siedem lat zachowywać się będzie podobnie. Ta zrobiła umówionym czasie ukazał się jej ponownie mąż, mówiąc: „Dzięki Bogu i tobie zostałem dziś uwolniony.”Włodzimierz Knap, dziennikarzKsiążkiJacques Le Goff „Narodziny czyśćca”.Kilka miesięcy temu zmarł autor tej książki. Żył 90 lat. Przez dziesięciolecia uważany był za jednego z najznakomitszych znawców wieków średnich. Jego dorobek naukowy i popularyzatorski jest pełen wspaniałych dzieł, wśród nich są oczywiście „Narodziny czyśćca”. Doprowadza tę blisko 500-stronicową pozycję do apogeum czyśćca, czyli do poematu Dantego „Boska komedia”. Delumeau „Historia raju”.Tym, kim dla poznania średniowiecza są dzieła Le Goffa, tym dla epoki renesansu, baroku, a nawet oświecenia są prace Delumeau. To również niezwykły historyk. Porusza się on zresztą na wielu polach, badając dzieje nieba, lecz też stosunek do grzechu, strachu, mówiąc, niezwykle bliska jest mu historia społeczna, poznawanie mentalności przeszłych pokoleń. „Historia raju” jest pierwszym ogniwem cyklu poświęconego zaświatom wydanym przez Państwowy Instytut Minois „Historia Piekła”.Książka francuskiego historyka i badacza literatury poświęcona piekłu kończy cykl PIW-owski o niebie, piekle i czyśćcu. Piekło w teorii wydaje się być najatrakcyjniejsze, bo od wieków przejmowało zgrozą całe pokolenia wierzących. Piekło to jeden z najstarszych koszmarów ludzkości, nieodłączny od lęku przez światem E. Bernstein „Jak powstało piekło. Śmierć i za- dośćuczynienie w świecie starożytnym oraz początkach chrześcijaństwa”.Bernstein sięga do źródeł babilońskich, egipskich, greckich, rzymskich, żydowskich oraz świadectw z początków wspólnoty chrześcijańskiej. I daje przejmujące studiumo powstaniu piekła, które zyskało uznanie w oczach fachowców. Libron.
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować. Wzruszający , a do tego bardzo rytmiczny... wspaniale się go czyta... życzę spełnienia :>) Autor: myszkabasia Dodany: 23:13 Ja Ciebie bardzo dobrze rozumiem, Ewko :):) Myślałem wiele o życiu, o ludziach. Można o tym pisać wiele, ale to, co najważniejsze, udało Ci się uchwycić w kilku słowach: Ludzie starają się współżyć w zgodzie, wspierać się, nieść pomoc i dodałbym od siebie - budować wspólnie świat coraz nowocześniejszy, piękniejszy, bardziej humanitarny! Społeczeństwo możemy traktować jako złożony organizm, który może chorować, kiedy jest zbyt wielu, którzy mu szkodzą, takich chociażby jak jedynkowicz. Na im wyższym poziomie rozwoju intelektualnego, a także DUCHOWEGO znajduje się społeczeństwo i im bardziej jednostki żyją ze sobą w zgodzie, tym większa szansa rozwoju i przetrwania dla społeczeństwa. Ale się rozpisałem. Ewko, róbmy po prostu swoje, nie traćmy siły na walkę ze złem, bo zła nie zmienimy w dobro, wzmacniamy je tylko w ten sposób, idźmy naprzód, twórzmy i budujmy nasz świat piękna i miłości :):):) Cieplutko Cię pozdrawiam, Ewko, mądra i szczera dziewczyno z dalekiego Krakowa :):):):):) Autor: Jan z Czerniewic Dodany: 10:21 Coraz bardziej Twoje wiersze odbierają mi mowę, bo są wymowne same w sobie i tak napisane, że palce lizać! 5! Autor: Patryk Strojny Dodany: 09:13 Ja pierniczę , aż miło się wczytać ...pozdrawiam:) Autor: ivonna Dodany: 23:45 Każdy go olewa, myślę. Nie znoszę fałszu i nie chodzi o jedynki same w sobie, ale o człowieka ( ? ), który te jedynki daje, inaczej traktuje się kogoś, kto otwarcie pisze, dlaczego tak ocenił, a nie inaczej, a inaczej traktuje się kogoś, kto jest zwykłym tchórzem.. Ciekawa jestem, co nim kieruje, dlaczego, kim jest ? Może wymaga pomocy, a nawet nie może, ale na pewno, bo nikt o zdrowych zmysłach i inteligencji po prostu tak nie starają się współżyć w zgodzie, w stadzie, wspierać się, nieść pomoc... a Ci, którzy działają inaczej maja problem ze sobą, z otoczeniem.. Nie wiem, jestem tylko ciekawa... Wiadomość poniżej napisałam w zupełnym spokoju, nie w napływie negatywnych emocji. Zastanawiałam się, myślałam o tym kimś. Jakiś mam widocznie taki dzisiaj dzień, naszło mnie ;) Autor: evitka Dodany: 23:42 Nie przepraszaj, Ewko, widzę, że mam w tobie nie tylko wierną czytelniczkę, ale również Anioła - Obrońcę, który nade mną czuwa :):):) Dziękuję Ci za to :):):) Ja tego jedynkowicza olewam i robię swoje :):):) Będę pisał nadal, bez względu na oceny, choć doceniam te dobre, bo wiem, że pochodzą od przyjaciół :):):) A to, że jesteś prawdomówna, jest zaletą, choć może sprawiać czasem kłopoty, o czym sam się przekonałem i to nieraz. Mamy trochę podobne charaktery, Ewko, piękna Góralko :))) Autor: Jan z Czerniewic Dodany: 23:18 Janku z swoim talentem i czułym sercem jesteś bożyszczem dam. Ewka nawet miecza dobyła:)))Jak zwykle jestem pod wielkim wrażeniem:) Autor: skorpion Dodany: 23:11 Nie zawaham się użyć zwrotu SZMATA, a pro po ścierwa od jedynek :) :) :) I powiem to z pełnym przekonaniem, że owa szmata pozbawiona jest godności, zdołowana, a rodzice nie mogą pochwalić się dobrym wychowaniem swojego " czegoś "Przy czym zwróć uwagę nędzny gnoju, że Janek nadal pisze, a my nadal uwielbiamy Jego wiersze. Grzecznie poproszę więc : wypierdalaj do swojego burdelu, bo do nas jakoś tak nie pasujesz zakłamany fałszywy śmieciu :)Przepraszam natomiast bardzo Janku, że te słowa wypowiadam na Twoim profilu, ale jakoś tak nauczyło się " TO " dawać Ci ocenę. Musiałam, jestem góralką, a my niestety albo stety jesteśmy prawdomówni, wylewni i co w głowie, to na języku...Wiersz jest oczywiście Twojego kalibru. Świetny... Cudowne słowa płynące z Twojego serduszka :) Autor: evitka Dodany: 22:48 Napiszę Ci wiersz, Judytko, bo jesteś bardzo miłą i sympatyczną dziewczyną :))) Autor: Jan z Czerniewic Dodany: 22:06 ileż uczucia w kilku słowach Autor: barbara211 Dodany: 21:55 przecudny Janku strasznie mi się podoba :) ...kurcze jak masz teraz muze na 1001 noc to ja już nie mogę liczyć na nic pięknego od Cibie :( kurcze a takie piękne wiersze mi napisałeś ...:) hi hi hi Autor: Judyta Dodany: 21:52 Bardzo Wam dziękuję :))) Autor: Jan z Czerniewic Dodany: 19:46 Piękny{5} Autor: Aramena12 Dodany: 13:54 Januszku - no co ja będę się tu rozpisywała - Ty wiesz co ja myślę i co czuję nawet - PIĄTECZKĄ !!!:))))) Autor: ivonna Dodany: 13:11 Bardzo piękny wiersz:) Życzę spełnienia marzeń..tych małych, schowanych w sercu na dnie, i tych dużych:) Autor: PoetkaDuszy Dodany: 11:31 Bardzo piękny wiersz:) Życzę spełnienia marzeń..tych małych, schowanych w sercu na dnie, i tych dużych:) Autor: PoetkaDuszy Dodany: 11:31 1001 barwa miłości,porusza do głębi :) Autor: bezimienna_00 Dodany: 11:06 Pozdrawiam:)) Piękne wiersze,dzisiaj miałam czas przeczytać wszystkie sześć:))) Autor: Inclusus Dodany: 10:59 Tego CI życzę Janku spełnienia tego marzenia bardzo pięknego ukwieconego w uczucia szczere.:):)) Autor: tancerka78 Dodany: 10:44
miedzy bogiem a niebem co bedzie z nami